Seksowny komputer

Nova 1200

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Jola Cybulka pisze:

    Czołem Andrzeju!

    Widzę, że jesteś w nastroju tej hrabiny, która czułe wspominała czasy rewolucji październikowej (celowo z malej litery), gdyż albowiem azaliż … miała wtedy 20 lat!
    Oczywiście, miło się wspomina pionierskie czasy, w których naprawdę można było wiedzieć wszystko o komputerach, począwszy od złącza p-n, poprzez układy cyfrowe różnej skali integracji oraz wielodostępne systemy operacyjne i kompilatory aż do pierwotnych realizacji sieci komputerowych.
    No, ale walory użytkowe dla zwykłego człowieka były w zasadzie żadne (nie mówię o USA, gdzie być może nadal na wielkich main-frameach “łupią” swoje stare pożyteczne programy w Fortranie i Cobolu ;-)). Niektóre osoby w latach 70-tych utożsamiały pracę informatyka z … np. udzielaniem informacji na różne tematy w okienku urzędowym. Czyli lepiej niech “se ne vrati” :-), chociaż do dzisiejszego informatykoholizmu należy podchodzić ze zdrowycm dystansem.

    Artykulik jest przezabawny, doskonale ujmuje klimat tamtych czasów – szczególnie wzruszył mnie widok pulpitu minikomputera Nova 1210, na którym pracowicie wczytywaliśmy do określonych miejsc fizycznych w pamięci nasze programiki w asemblerze, ale o nie, nie! nie symbolicznie lecz binarnie. Asemblację wykonywaliśmy na kartce, tzn. pisaliśmy sobie program symbolicznie na papierze, potem zgodnie z dostepną instrukcją z dokumentacji przekodowywaliśmy go na kod ósemkowy, a potem to już bułeczka z masełkiem, przekład każdego oktetu na kod binarny mieliśmy “w palcach” na przełącznikach!
    Kochany ten sprzęcior odgrywał ważną rolę interfejsu pomiędzy gronem monitorów firmy RC i procesorem komunikacyjnym (PDP-11) do naszej kochanej ODRy (standard ICL). Ileż to było żmudnej roboty by dopasować te trzy standardy, ale nasi drodzy techniczni “z kanciapy” nie takie wyzwania podejmowali (emulatorek to było tylko kilka kilometrów papierowej tasiemki do wczytania ;-))).

    Pozdrawiam serdecznie, Jola

    P.S. Poprzedni wpis nie mój, pozdrawiam serdecznie Danę, chetnie zapoznam się z innymi felietonikami.
    J

    • Andrzej P. Urbański pisze:

      Cześć Jolu,

      Dzięki za odpowiedź, tak obszerną i do tego w tak preferowanym przeze mnie formacie komentarza do wpisu. Zdradzę Ci, że jako Anonim ukryła się tu słynna nasza Tereska, teraz w Kanadzie. Na tym moim blogu są nie tylko nostalgiczne wspomnienia jak chociażby to wokół osoby Janusza Rajskiego https://doktorb.it/testowanie-elektroniki-cyfrowej/ ale też wiele współczesności. Na przykład pomysł na innowacyjną porównywarkę cen w Internecie https://doktorb.it/zakup-jasia/ zachwycił znajomego licealnego nauczycia informatyki tak, że zajrzał do cytowanej pracy habilitacyjnej kolegi i zdziwił się, że taka przystępna. Są też nieinformatyczne teksty np. uwspółcześniona baśń braci Grimm.

  2. Anonim pisze:

    Fantastyczna a jednocześnie zabawna historyjka. Myśle ze autor tego tekstu nie mógł lepiej powrócić do przeszłości i przedstawić w zabawny i seksowny sposób czasy informatyki z przed prawie pięćdziesięciu lat. Najciekawsze jest to ze jesteśmy częścią tej histori bo byliśmy na tym samym roku informatyki. Aż się łezka kręci w oku, szkoda a może to i dobrze ale „to się nie wrati”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

The maximum upload file size: 2 MB. You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, code, other. Drop files here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.